Czarnek proponuje zerowy VAT na żywność. Polacy są zdecydowanie na tak
Polityk przekonywał, że rozwiązanie to pozwoli ograniczyć skutki rosnących cen i ulżyć budżetom domowym Polaków. Teraz okazuje się, że jego propozycja spotyka się z wyraźnym poparciem społecznym.
Polacy chcą niższego VAT-u
Z sondażu SW Research dla rp.pl wynika, że większość respondentów pozytywnie ocenia pomysł obniżki VAT na żywność. Aż 53,6 proc. badanych popiera propozycję, podczas gdy 25,8 proc. ocenia ją negatywnie, a 20,6 proc. nie ma zdania. Największe poparcie dla rozwiązania deklarują osoby w wieku 35–49 lat – w tej grupie wynosi ono aż 64 proc.. Badanie pokazuje też wyraźne zróżnicowanie ze względu na miejsce zamieszkania. Na wsi pomysł popiera 57 proc. ankietowanych, natomiast w największych miastach (powyżej 500 tys. mieszkańców) już tylko 45 proc.
jednocześnie w marcu inflacja w Polsce wyniosła około 3 proc., co oznacza wzrost względem lutego (2,1 proc.). Jednocześnie znacząco wzrosły ceny paliw – o 15,4 proc. miesiąc do miesiąca i 8,5 proc. rok do roku.
Czarnek: Tusk to drożyzna
Sam Przemysław Czarnek nie ma wątpliwości co do przyczyn sytuacji. – Drożyzna jest dzisiaj faktem. Tusk to drożyzna – mówił podczas konferencji prasowej. Polityk podkreślał, że jego propozycja to konkretna odpowiedź na rosnące ceny. – Składamy projekt ustawy obniżającej VAT na żywność z 5 do 0 proc. – zapowiedział. Według jego wyliczeń, dzięki tej zmianie w kieszeniach Polaków mogłoby zostać około 3 mld zł do końca roku.
Czarnek chce, aby projekt został przyjęty jak najszybciej. 30 marca złożył wniosek o nadzwyczajne posiedzenie Sejmu i apelował o pilne działania. – Proponujemy, żeby już jutro Sejm natychmiast podjął decyzję (…) tak żeby jeszcze przed świętami ceny produktów żywnościowych spadły o ten podatek VAT – mówił. Polityk przypomniał również, że podobne rozwiązanie obowiązywało w czasie rządów Mateusza Morawieckiego. Wówczas zerowa stawka VAT na żywność została wprowadzona w 2022 roku i obowiązywała do końca lutego 2024 roku.
Propozycja PiS spotkała się jednak z ostrą krytyką ze strony rządu. Minister finansów Andrzej Domański nazwał ją "skrajną hipokryzją".